Startup Magazine

Artykuły

Uber poda dokładne ceny za proponowany przejazd

intro.jpg

Maciej Lewczuk

Przyznam, że jeżdżę czasem z Uberem. Niestety zwykle wybierając tę usługę, cena za przejazd jest prezentowana w formie widełek. Nadszedł kres tego wróżenia z fusów i Uber poda dokładną cenę za usługę.

Uber – dziwny startup

Uważam, i nie jestem w tym odosobniony, że Uber jest jednym z dziwnych startupów. Dlaczego dziwnym? Chodzi o to, że od samego początku wyniki finansowe prezentowane przez firmę wskazują, iż nie przynosi ona dochodów, a generuje ogromne straty. Pomijam aspekt prawny i wojny prowadzone przeciw usłudze oferowania przejazdów poniżej cen ustalonych przez legalnie działające korporacje taksówkowe na danym terenie. W wielu miejscach wprowadzono uregulowania prawne i zobowiązano zarówno firmę, jak i zatrudnianych przez nią przewoźników (nie mogę nazwać większości z nich taksówkarzami) do przestrzegania pewnych reguł, rozliczania się przed fiskusem, a także zakazano działalności firmy w wielu miastach i krajach.

Cena za przejazd

Z usługi Ubera korzysta się, wyznaczając w dedykowanej aplikacji celu podróży po uprzednim odczytaniu pozycji klienta z danych pozyskanych z systemu GPS. Połączenie internetowe jest wymagane do tego, żeby dane z aplikacji przesłać do serwerów firmy, które wybiorą optymalną trasę uwzględniającą wiele aspektów – korki, zakręty, światła, szybkość poruszania się danymi ulicami, etc. Mając odległość, system przewiduje potencjalny czas potrzebny na dotarcie do celu. Zwykle trudno to zrobić, bo na czas wpływa wiele czynników. Dlatego w większości przypadków podawane są widełki cenowe, czyli kwota od – do. Klient oczywiście nie jest zobligowany do decydowania się na przejazd, ale jeśli już wsiądzie do pojazdu, to zdaje się na los. Różnice w cenie od – do nie bywają zbyt wielkie, ale w godzinach szczytu lub wieczorową porą może być różnie – sam miałem różnice sięgające kilku złotych, choć końcowa cena była zwykle wypośrodkowana.

Uber zmienia się na lepsze - konurbacja

Dziś otrzymałem od Ubera informację, że w kilku miejscach w Polsce wprowadzają dokładne wyliczenie ceny za przejazd. Wiele osób czytając to, zapewne od razu się ucieszyło. Warto jednak podkreślić, że nie dotyczy to wszelkich miejsc w Polsce, gdzie usługa działa. Chodzi o Poznań, Wrocław i, tu nauczyłem się nowego słowa, Konurbację Śląską. Konurbacja? Wiem, pewnie niektórzy z czytelników znają to słowo, a ja, mimo iż czytam sporo, zobaczyłem je po raz pierwszy. Chodzi o aglomerację Śląską, czyli, o ile się nie mylę Będzin, Bytom, Chorzów, Czeladź, Dąbrowa Górnicza, Gliwice, Jaworzno, Katowice, Knurów, Mikołów, Mysłowice, Piekary Śląskie, Ruda Śląska, Siemianowice Śląskie, Sosnowiec, Świętochłowice, Tarnowskie Góry, Tychy, Zabrze.

Precyzja obliczeń, czy wkalkulowane ryzyko?

Uber twierdzi, że oferując usługi na wymienionych terenach przez ostatnie trzy lata, zebrał tyle danych, że jest w stanie obliczyć bardzo precyzyjnie czas przejazdu. Na tyle precyzyjnie, że poda dokładną kwotę przejazdu. Sądzę, że nie do końca jest tak, jak piszą, ale precyzja obliczeń może być na tyle dokładna, że widełki zawężają się do różnicy wynoszącej 1-2 PLN, dlatego też można wyciągnąć pewną średnią i zaryzykować ewentualną stratę tej złotówki. Może się tak zdarzyć, że kwota mogłaby być też niższa, ale system poda wyższą o złotówkę i w sumie bilans zysków i strat się wyzeruje, a może i będzie dodatni.

Źródło: Uber Polska