Startup Magazine

Artykuły

Leki z błyskawiczną dostawą do domu zapewni Szopi.pl

Maciej Lewczuk

Do domu dostarcza się już od dawna posiłki, zakupy z marketów, warzywa i owoce. Do tej pory nikt nie wpadł jednak na to, aby zaoferować zakup leków z dostawą do domu. Nikt prócz właścicieli serwisu Szopi.pl.

Zakup leków i związane z tym problemy

Zakup leków to dla niektórych drażliwy temat. Są osoby, które mają blisko domu kilka aptek, a mimo tego często wybierają się na zakupy na drugi koniec miasta. Bywa tak, gdy pewne apteki oferują lek nawet o kilkadziesiąt złotych taniej. W innych przypadkach danego leku nie ma w kilku aptekach i trzeba czekać co najmniej do dnia następnego na dostawę z hurtowni. To frustruje, gdyż ludzie tracą czas, nerwy i pieniądze.

Leki z dostawą do domu

W internecie można znaleźć apteki, które oferują zakup produktów z dostawą do domu, ale dotyczy to tylko leków dostępnych bez recepty, a dostawa jest realizowana w co najmniej 2 dni robocze. Są także apteki realizujące zamówienia leków na receptę, ale odbiór ich jest możliwy w jednym z punktów aptecznych po okazaniu ważnej recepty.

Platforma Szopi.pl oferuje już od dawna zamawianie zakupów z dyskontów, lokalnych sklepów i drogerii. Z szacunków ekspertów Szopi.pl blisko 40 proc. Polaków byłaby zainteresowana również zamawianiem leków i realizowaniem recept w ten sposób. Szopi.pl współpracując z fundacją „Pomoc na kółkach”, pragnie wypełnić tę lukę i zaoferować ludziom w Polsce dostawę leków dostępnych bez i na receptę do domu. Ważne jest to, że leki znajdą się w rękach klienta najwcześniej po godzinie od złożenia zamówienia.

Branża opieki zdrowotnej, zarówno w Polsce, jak i na całym świecie podlega licznym regulacjom i dlatego stosunkowo trudniej przenikają do niej nowe technologie. Ta sytuacja ulega jednak w tej chili zmianie – pojawiają się innowacyjne rozwiązania w zakresie diagnostyki, zdalnego kontaktu lekarza z pacjentem opieki nad osobami starszymi oraz dystrybucji leków. Nasz, wspólny z fundacją „Pomoc na kółkach”, projekt wpisuje się w zmiany, które w ciągu kilku, kilkunastu lat istotnie zmienią i usprawnią opiekę zdrowotną” – dodaje Zbigniew Płuciennik, ekspert Szopi.pl.

Sharing Economy w biznesie aptecznym

Serwisy takie jak Instacart podobnie jak Uber zawierają elementy „sharing economy” – korzystają z wykonawców, którzy dzięki smartfonom, mogą rozpoczynać i kończyć swój „dyżur” w dowolnym momencie i korzystają z własnych środków transportu. Jednak czasem są one nazywane „on-demand economy” lub „gig economy” („gospodarka fuchy”), ponieważ uczestniczący w nich wykonawcy jednak traktują często swoje zajęcie jako główną działalność zarobkową. W Stanach Zjednoczonych 88 proc. osób poszukujących pracy i 75 proc. pracodawców uważa, że ci, którzy pracują w sharing economy przez 40 godzin w tygodniu lub więcej, powinni być sklasyfikowani jako pracownicy etatowi. Co więcej, ponad 2/3 respondentów aprobuje ten model gospodarki – nawet w obliczu towarzyszących mu wyzwań prawnych.

Zdjęcia: Szopi.pl, Pexels