Startup Magazine

Artykuły

Firma na pirackim programie

Aleksandra Maciejewicz
(prawnik z LAWMORE, firmy świadczącej usługi doradztwa prawnego oraz biznesowego)

Oprogramowanie stosowane w firmie było nielegalne i nie wiedziałeś? Obecnie nie ma możliwości zasłaniania się niewiedzą. Albo ma się licencję, albo się jej nie ma.

Dziwne zdają się być przypadki, jak z ubiegłego roku, kiedy media obiegła informacja o podpisaniu przez firmę ze wschodniej Polski ugody w wysokości 1 mln dol. z tytułu korzystania przez nią z nielegalnego oprogramowania. Korzystała ona m.in. z programów Autodesk, Microsoft czy Siemens. Być może ten wciąż realny problem wynika z przekonania, że brak praw do programu nie jest związany z realnym ryzykiem. A może wciąż wiele osób nie wie, czym grozi nam używanie nielegalnego oprogramowania w firmie.

W samym kodeksie karnym znajdziemy parę przepisów, które powinny dać od myślenia, zanim zaopatrzymy się w nielegalne kopie. Przykładowo czynem karalnym jest kradzież programu komputerowego. Dla zaistnienia tego przestępstwa nie jest nawet konieczne późniejsze uruchomienie programu, czy też jego użytkowanie. Może ono dotyczyć nie tylko posiadania nielegalnego oprogramowania w domu, ale także w firmie. W takim przypadku odpowiedzialność karną ponosić będą (nawet gdy oprogramowanie zostanie znalezione na firmowym komputerze pracownika) co do zasady osoby pełniące funkcje kierownicze u danego pracodawcy. Istnieje jeszcze przestępstwo paserstwa programu komputerowego. Jak samo określenie wskazuje, jest to odpowiednik typowego paserstwa, tyle, że jego przedmiotem nie jest rzecz, a program komputerowy. Taki czyn można przypisać sprawcy, który na podstawie towarzyszących okoliczności powinien i może przypuszczać, że program komputerowy został uzyskany w drodze czynu zabronionego i program ten nabywa. Odpowiednie przepisy karne znajdują się również w ustawie o prawie autorskim oraz prawach pokrewnych.

Konsekwencje niemiłe

Konsekwencje karne we wspomnianym wypadku grożą całej firmie, nie tylko „przestępcy”. Taka możliwość wynika z ustawy o odpowiedzialności podmiotów zbiorowych za czyny zabronione pod groźbą kary – wówczas firma może podlegać odpowiedzialności za popełnienie któregoś z przestępstw przeciwko własności intelektualnej przez osobę fizyczną, działającą w imieniu lub w interesie takiego podmiotu. Firmie, oprócz kary pieniężnej (od 1000 do 5 000 000 zł), grożą inne sankcje, takie jak zakaz promocji lub reklamy prowadzonej działalności, wytwarzanych lub sprzedawanych wyrobów, świadczonych usług lub udzielanych świadczeń.

Jednak kontrola nad sprzętem powierzonym pracownikom jest wciąż zaniedbywana przez firmy. Przykładowo często na firmowym sprzęcie pracownik ma konto administratora, podczas gdy nie powinien mieć możliwości w ogóle instalacji programów komputerowych. Warto też odpowiedzieć sobie na pytanie: jak często w Twojej firmie zdarzają się inwentaryzacje oprogramowania?

Z kolei oprogramowanie może sprawdzić policja, ale również kontrola skarbowa. Młode firmy może również zainteresować, że legalność oprogramowania sprawdzana jest w ramach legal due diligence, a te, wiem z własnego doświadczenia, stają się nieodłącznym elementem procesu inwestycyjnego. O ile skala ściągania programów z nielegalnych źródeł widocznie maleje, to wciąż nagminne jest używanie oprogramowania wbrew licencji, w szczególności zainstalowanie oprogramowania na większej ilości stanowisk niż jest przewidziane w licencji lub oprogramowanie do użytku domowego zainstalowane na firmowych stanowiskach.

To była „kopia zapasowa”

Zdarza się, że osoba, do której kierowane są roszczenia, wywodzi swoją „niewinność” z ustawowej możliwości tworzenia kopii zapasowych. Zgodnie z prawem autorskim, nie wymaga zezwolenia uprawnionego sporządzenie kopii zapasowej, jeżeli jest to niezbędne do korzystania z programu komputerowego. Jeżeli umowa nie stanowi inaczej, kopia ta nie może być używana równocześnie z programem komputerowym. Dodatkowo warto wziąć pod uwagę obserwowanie, badanie i testowanie funkcjonowania programu komputerowego w celu poznania jego idei i zasad przez osobę posiadającą prawo korzystania z egzemplarza programu komputerowego, jeżeli, będąc do tych czynności upoważniona, dokonuje ona tego w trakcie wprowadzania, wyświetlania, stosowania, przekazywania lub przechowywania programu komputerowego. I do tego: pod pewnymi warunkami, również zwielokrotnianie kodu lub tłumaczenie jego formy, jeżeli jest to niezbędne do uzyskania informacji koniecznych do osiągnięcia współdziałania niezależnie stworzonego programu komputerowego z innymi programami komputerowymi.

Wciąż jednak pozostaje aktualne pytanie, czy warto narażać się na takie ryzyko. I znowu prosty przykład z ostatnich lat do rozważenia. Śledczy z katowickiej komendy wpadli na trop jednej z miejscowych firm, która w prowadzonej działalności projektowej miała wykorzystywać nielegalne programy komputerowe. Podejrzenia potwierdziły się, kiedy policjanci przeszukali siedzibę przedsiębiorstwa. W trakcie działań zabezpieczyli cztery komputery i 21 twardych dysków z nielegalnymi kopiami programów. Szybko rozeszło się też, która to firma. Jeżeli więc odpowiedzialność karna jest wciąż zbyt abstrakcyjną opcją, warto pomyśleć o ryzyku wizerunkowym i kompletnej destabilizacji pracy w firmie.