Startup Magazine

Artykuły

Emerytura przedsiębiorcy

Paweł Wieruszka

Zacznijmy od ZUS-u. W Polsce świadczenia emerytalne pobiera, według GUS, ponad 5 mln osób, średnio po 2,1 tys. zł brutto. W wieku produkcyjnym jest ok. 24 mln Polaków, z czego 16 mln pracuje. Wiek poprodukcyjny to ok. 6,4 mln osób. Za 15 lat liczba wszystkich w wieku produkcyjnym ma spaść do ok. 20,8 mln, natomiast w wieku poprodukcyjnym urośnie – do 9,6 mln. Krótko mówiąc, mniej osób będzie pracować na utrzymanie emerytów, a seniorów będzie przybywać. Ten trend ma się pogłębiać. 

Często mówi się, że w przyszłości emerytura wyniesie 1/3 z tego, co zarabiasz obecnie (mówimy tu o ludziach pracujących na etacie). A przedsiębiorcy? Ci mają najniższe emerytury ze wszystkich grup zawodowych, którym ZUS wypłaca świadczenia. Przeciętna emerytura przedsiębiorcy to 1,7 tys. brutto. Niska kwota wynika z tego, że większość założycieli firm opłaca co miesiąc składki najniższe z możliwych. Tutaj warto podkreślić: składki przedsiębiorcy nie zależą od tego, ile uda mu się zarobić w danym miesiącu. Osoby prowadzące działalność gospodarczą opłacają składki od zadeklarowanej kwoty, która nie może być niższa od 60 proc. średniego wynagrodzenia, czyli ok. 2,4 tys. zł. – od tej kwoty w 2016 r. trzeba było opłacać składki na ubezpieczenia społeczne. I tak, przedsiębiorcy najczęściej płacą składki w łącznej wysokości 1121,52 zł, przeznaczając z tego 474,92 zł na ubezpieczenie emerytalne. Co więcej, niższe składki opłaca też przedsiębiorca dopiero rozpoczynający działalność gospodarczą, który w dodatku nie przekazuje składki na Fundusz Pracy, jeśli nie ma innych tytułów do ubezpieczeń społecznych. Łącznie płaci do ZUS 465,28 zł (przez pierwsze 2 lata). Można więc powiedzieć, że przedsiębiorcy raczej nie liczą na ZUS, a z informacji od Konfederacji Lewiatan wynika, że tylko 2 proc. przedsiębiorców płaci większe składki niż minimalne. 

Wiemy, jak trudno myśleć o emeryturze, kiedy masz jeszcze 20-30 lat, a nawet gdy jesteś po 40-tce. Wiemy też, jak ważne jest utrzymywanie dobrego przepływu finansowego, przez co trudno odkładać „na później”, kiedy co miesiąc zmagasz się z płaceniem podatków i pokrywaniem kosztów operacyjnych. Wszystko wskazuje jednak na to, że nie powinieneś liczyć na emeryturę z ZUS-u, aby na starość godnie żyć. Co polecamy? Tak naprawdę jedno podejście: generowanie dochodu pasywnego, który następnie będziesz przeznaczać na inwestowanie. 

Dochód pasywny, czyli?

Wielu przedsiębiorców rozwija swoje biznesy w myśl idei: pracuj ciężko. Oczywiście ciężka praca jest ważna, jednak za często założyciele firmy, zamiast pracować nad swoją firmą, pracują w niej. W ten sposób sprowadzają się do roli samozatrudnionych, a nie przedsiębiorców. To także sposób na to, aby nigdy nie dojść do bogactwa i zdobycia na tyle dużego kapitału, by móc wyraźnie poprawić sytuację firmy i swojego majątku. Kiedy jesteś osobą pracującą w swojej firmie, a nie nad nią, wówczas wcześniej czy później osiągasz maksimum możliwości – pracujesz np. 14 godz. dziennie i widzisz już, że więcej nie jesteś fizycznie w stanie. Wtedy, aby zarabiać więcej, zostaje ci tylko opcja zwiększenia cen. A to często nie jest dobra strategia, ponieważ możesz stracić klientów, których już masz i nie uda ci się ich zastąpić nowymi, chętnymi do płacenia większych kwot za twoje usługi. 

Kiedy w końcu zrozumiesz, że przedsiębiorcy powinni pracować nad firmą, a nie w niej, wtedy szybko okaże się, że zmieni się twoje postrzeganie biznesu. I zaczniesz generować większy dochód. Jak? Są trzy drogi – wszystkie prowadzą do dochodu pasywnego, czyli zarabiania pieniędzy nawet wtedy, gdy nie pracujesz (np. śpisz lub jesteś w podróży). 

Pierwszy sposób to wytwarzanie produktów, które zrobisz raz, a możesz sprzedać setki lub nawet tysiące razy. Np. ten artykuł został napisany raz i jako autor otrzymam za niego tylko raz wynagrodzenie. Aby zarobić kolejne pieniądze, muszę napisać kolejny artykuł. Jeśli natomiast opracowałbym książkę, wtedy również piszę ją raz, ale mogę sprzedawać ją tyle razy, ilu tylko znajdę chętnych – produkt powstaje raz, a jest sprzedawany wiele razy. To jedna z dróg do dochodu pasywnego. 

Drugim sposobem jest traktowanie swojego biznesu jak modelu, który ma służyć dla kolejnych organizacji w ramach franczyzy. Model ten często określa się mianem „model McDonald's”, ponieważ obojętnie do jakiej restauracji McDonald's wejdziesz, zawsze możesz liczyć na ten sam smak i te same produkty. Każda restauracja McDonald's jest wręcz klonem innych – to perfekcyjnie dopracowane franczyzy. Jeśli stworzysz swoją franczyzę i udostępnisz ją innym ludziom, by mogli na niej zarabiać i dzielić się z tobą zyskiem (prowizje), stworzysz potężne źródło dochodu pasywnego. Pamiętaj tylko, że franczyza to tak naprawdę „biznes w pudełku”. Osoba, która go kupi, musi otrzymać od ciebie wszystkie niezbędne elementy, żeby mogła go rzeczywiście wdrożyć i żeby funkcjonował on tak, jak pierwowzór. Przyłóż się więc do stworzenia przemyślanych procedur operacyjnych.

Przedsiębiorcy płacą stałą kwotę na ZUS, nawet gdyby ich dochody przekraczały 10 czy 100 tys. zł. Inaczej jest z pracownikami na etacie, gdzie składki liczą się od wynagrodzenia - im więcej zarobią, tym większe składki przekazuje za nich pracodawca do ZUS.

Trzecia opcja to stworzenie platformy online. Przykładowo AirBnb można nazwać świetnym źródłem dochodu pasywnego dla twórców serwisu – udostępnili narzędzie do wynajmowania mieszkań i innych pomieszczeń na modelu internauta-dla-internauty, pobierając prowizję od każdej zrealizowanej transakcji. Tworząc platformę online, tworzysz dobre źródło dochodu pasywnego.

Co zrobić z pieniędzmi? 

Jeśli osiągniesz sukces poprzez stworzenie źródła dochodu pasywnego, będziesz mieć odpowiednią ilość środków do pomnażania. Wówczas polecamy inwestowanie. A konkretnie dwa rodzaje inwestycji: robo-advisory oraz social lending. 

Ta pierwsza to inwestowanie oparte na algorytmach i sztucznej inteligencji – stąd nazwa „robo” (od robot) w nazwie. Dawniej, chcąc ulokować gdzieś nadwyżki gotówki, mogłeś udać się do firmy inwestycyjnej. Ta delegowała jednego ze swoich pracowników, który zaś starał się pomnażać pieniądze, ale w zamian pobierał pokaźne prowizje za „zarządzanie majątkiem”. Obecnie możesz zdać się na takie platformy jak Wealthfront i Betterment. Firmy te wykorzystują algorytmy robo-advisory, które działają w sposób zautomatyzowany, więc prowizje są bardzo niskie (ok. 0,15 proc. wartości zarządzanego majątku). Dodatkowo algorytmy spisują się o wiele lepiej w swojej pracy niż doradcy z krwi i kości, ponieważ szybciej analizują wszystkie czynniki i opierają swoje decyzje na ogromnych zbiorach danych. Inwestowanie z robo-advisory jest więc nie tylko tańsze, ale też bezpieczniejsze. Jako inwestor musisz ustalić poziom tolerowanego ryzyka, wypełnić odpowiedni kwestionariusz, a następnie przekazujesz środki do inwestowania i cała reszta realizowana jest na autopilocie. Zacząć możesz już od 500 dol. Wspomniane serwisy obracają już majątkami przekraczającymi łącznie 3 mld dol. każdy, a za zarządzanie 100 tys. dol. pobierają tylko 20 dol. miesięcznie. 

Social lending to z kolei pożyczki społecznościowe, czyli pożyczanie pieniędzy między osobami prywatnymi lub przedsiębiorcami, bez udziału banków i innych instytucji. Takie serwisy funkcjonują w Polsce od 2008 r., a jednym z największych jest Kokos.pl, który pożyczył już ponad 142 mln zł w ponad 125 tys. pożyczkach (średnia pożyczka wynosi 2 tys. zł). Social lending ma ciekawy model biznesowy. Załóżmy, że internauta chce pożyczyć 3 tys. zł. Osoby, które decydują mu się udostępnić środki, mogą przeznaczyć różne kwoty – jedna może pożyczyć 100 zł, inna 1000 zł, itd. Zawsze natomiast możesz liczyć na ok. 8-10 proc. zysku w skali roku, czyli jeśli pożyczysz 100 zł, otrzymasz 110 zł, jeśli 1000 – 1100 zł trafi do ciebie. Przez to, że możesz dywersyfikować swoje pożyczki, przeznaczając np. łącznie 10 tys. zł na pożyczki dla 50 różnych osób, minimalizujesz ryzyko, że ktoś nie odda pieniędzy (te można później ściągać jeszcze poprzez działania windykacyjne). Jednocześnie social lending jest dość bezpieczny – współczynnik terminowości spłat wynosi 95 proc. dla serwisu kokos.pl. Według nas to dobra, nowoczesna usługa finansowa, która zapewnia korzystny stosunek zysku do ponoszonego ryzyka. 

Czy mamy jeszcze inne porady na emeryturę dla przedsiębiorców? Według nas nie ma innych alternatyw – zawsze, aby zabezpieczyć się na przyszłość, trzeba najpierw się dorobić, by móc pomnażać zgromadzony kapitał. Wówczas możesz wybierać inne drogi, np. inwestowanie w nieruchomości, czy zostanie aniołem biznesu. Jeśli więc twój partner lub partnerka nie ma ogromnego bogactwa odziedziczonego w spadku, to tak naprawdę ścieżka jest jedna: dochód pasywny i inwestowanie. Przynajmniej według nas. 

Ile wynosi emerytura?

Źródło: ZUS, dane za I-IX 2015 r.

Źródło: ZUS, dane za I-IX 2015 r.

Lektura obowiązkowa

Polecamy kilka książek, które pomagają lepiej myśleć o finansach, w tym o inwestowaniu, ale i zarabianiu jako przedsiębiorca. Np. w książce „Najbogatszy człowiek” znajdziesz przypowieści ze starożytnego Babilonu. Jedna z nich to świetna lekcja pod hasłem „płać sobie w pierwszej kolejności”. Czyli jeśli otrzymasz jakieś środki, najpierw zacznij od zapłacenia sobie, jeszcze zanim uregulujesz wszystkie rachunki. Zwolennicy książki często podkreślają, że zaczynają od płacenia sobie, przeznaczając np. na konto oszczędnościowe 15 proc. od zgromadzonego zysku w danym miesiącu. Warto stosować tę zasadę. Polecamy następujące tytuły: