Startup Magazine

Artykuły

Jeśli nie z o.o., to co?

Michał Kulka, partner w LAWMORE, firmy świadczącej usługi doradztwa prawnego oraz biznesowego

Początki startupu prawie zawsze wiążą się z niepewnością. Czy to w ogóle ma sens? Czy będę to w stanie finansować sam, aż zacznie przynosić przychody/zyski, czy będę potrzebował inwestora, a jeśli tak – to kiedy? Kiedy do tych wątpliwości dołożymy drugą osobę – wspólnika, pytań robi się nagle jeszcze więcej. 

Spółki i wspólnicy to temat stary jak ludzkość. I problemy z nimi związane są równie stare. Czy to spółka właściciela magazynu w XV. wiecznym Amsterdamie z właścicielem statku, czy wspólnie rozwijana aplikacja przez dwóch kolegów developerów z Politechniki, czy też wynik spotkania i inspirującej rozmowy przy drinku na konferencji, której efektem jest decyzja o wspólnym przedsięwzięciu. Niezależnie od sposobu powstania zespołu i jego celów, nie zawsze wspólnicy mają potrzebę czy chęć zakładać spółkę kapitałową (zwykle z o.o.). Zostawiają tę decyzję na później z wielu powodów: obawiają się kosztów, nie mają pewności co do samego biznesu, nie wiedzą jak zdefiniować na wczesnym etapie jej strukturę udziałową. Bez względu na powód odwlekania (często słusznie) tej decyzji, muszą w inny sposób zorganizować swoje relacje i działanie w ramach projektu. Obszary, na jakie powinni zwrócić uwagę są różne.

Co wziąć pod uwagę?

Przede wszystkim trzeba uwzględnić zobowiązania każdego ze wspólników wobec wspólnego przedsięwzięcia. Co każdy z nich ma zrealizować, jakie zasoby udostępnić, ile czasu poświęcić na sprawy projektu – to kwestie priorytetowe. Zobowiązania wspólników wobec siebie nawzajem to kolejne zagadnienie. Podejmowanie decyzji, komunikacja, zasady ewentualnego opuszczenia projektu czy dołączenia nowej osoby – kwestie te należy spisać i uzgodnić. 

Następnym obszarem są rozliczenia finansowe. Zarówno koszty, jak i przychody czy ewentualne zyski. Jak są dzielone, kiedy, w jakich proporcjach. Jak dokumentowane? Dochodzą też formalności: podatki, faktury, umowy, relacje z innymi podmiotami – wykonawcami, urzędami, klientami. I wreszcie własność, czyli kto i jakie ma udziały, oraz ile ich będzie miał, kiedy spółka zostanie sformalizowana z wytworzonej wartości. 

Na wczesnym etapie takich przedsięwzięć w środowisku startupowym spotykamy najczęściej sytuację, gdy jeden ze wspólników ma działalność gospodarczą, a pozostali nie. Jak uregulować relacje, jak zorganizować powyższe punkty, tak by choć w tym obszarze zredukować ryzyko? Zależy to w dużym stopniu od tego, czy przedsięwzięcie będzie już generować przychody (a nawet zyski) oraz od rodzaju wkładu obu stron w biznes. Przyjmijmy dla uproszczenia, że wspólników mamy dwóch. 

Founders agreement wystarczy

W przypadku, gdy w najbliższym czasie nasz biznes nie będzie generował przychodów i obie strony nie oczekują jakichkolwiek wypłat ze spółki, a będą jedynie ponosić koszty, w zupełności wystarczy founders agreement. W przypadku, gdy wspólnicy nie przewidują poważniejszych zakupów, a jedynie wkładają własną pracę – nawet działalność gospodarcza jednego z nich nie jest konieczna. 

Founders agreement to po prostu umowa wspólników. Może być podpisana nawet wtedy, gdy żaden z nich nie prowadzi działalności gospodarczej, kiedy prowadzi ją jeden ze wspólników, ale też i oboje. Jest umową regulującą poruszone powyżej kwestie: co każdy ze wspólników wnosi do biznesu, jak podejmowane są decyzje, do czego każdy z nich ma prawo, co się wydarzy, gdy powstanie spółka kapitałowa, a także co się wydarzy, gdy jeden z nich zrezygnuje. Reguluje kwestie własności wspólnie wytworzonych czy kupionych rzeczy – zarówno własności intelektualnej (od nazwy, przez logo i inne grafiki, po powstałe oprogramowanie czy projekty), jak i materialne – kupione produkty, wyprodukowane prototypy, itd. Ma to szczególnie duże znaczenie w zakresie praw autorskich do tworzonych rozwiązań. Może zobowiązywać jednego lub obu wspólników do poświęcania określonego czasu wspólnemu biznesowi, nawet wyłączności w tym zakresie. Powinna też regulować kwestie poufności i zakazu konkurencji. W LAWMORE tworzyliśmy dziesiątki tego typu umów – potrafiły się bardzo między sobą różnić. 

Umowa powinna być zawarta na piśmie (zdecydowanie ułatwi to później odwołanie się do niej), nie powinna być jednak traktowana jako sztywny dokument na „złe czasy”. Zalecamy traktowanie jej jako instrukcji postępowania i żywego dokumentu, do którego się okresowo wraca i doprecyzowuje lub (zgodnie) zmienia. Młode biznesy są bardzo dynamiczne i warto, aby dokument, który reguluje jego działanie odpowiadał aktualnej sytuacji. 

Co ważne, podstawową umowę wspólników partnerzy mogą stworzyć sami. To bardzo zdroworozsądkowy dokument i na pierwszym etapie może mieć formę praktycznie jednej strony z prostym spisaniem, na co się umawiamy. Wraz z rozwojem projektu będzie to baza do wypracowania z prawnikiem bardziej precyzyjnej umowy, a na kolejnym etapie przekształci się w umowę spółki z o.o. i umowę wspólników jej towarzyszącą. 

„Spółka cicha” i cywilna

W sytuacji, gdy nasze przedsięwzięcie będzie przynosić przychody i zyski, warto trochę rozwinąć uregulowanie relacji. Dobrym pomysłem jest wykorzystanie umowy „nienazwanej” – spółki cichej. Spółka cicha to pojęcie, którego już w kodeksach i ustawach nie znajdziemy – było tam do 1964 r. Nadal jednak można spółkę cichą zawrzeć i niektóre founders agreement maja wiele cech takiej właśnie spółki. Jeden wspólnik jest „jawny” – prowadzi działalność, a wspólnik cichy wnosi do tej działalności pewne zasoby i ma dzięki temu prawo do udziału w zyskach. Warto pamiętać, że umowa taka musi mieć pewne cechy, a jednocześnie nie zawierać postanowień pozwalających zaliczyć ją do innego rodzaju spółki, już zdefiniowanej przez prawo. O ile founders agreement w podstawowej formie można często napisać samemu, bez pomocy prawnika, o tyle w bardziej złożonych sytuacjach lepiej sięgnąć po jego wsparcie. 

Czasami warto, aby obaj wspólnicy prowadzili działalność gospodarczą. Zdarza się też, że obaj już prowadzą, ale nadal jednak nie chcą wspólnego przedsięwzięcia zamykać w ramach spółki z o.o. Wówczas spółka cywilna jest prostym, bezkosztowym rozwiązaniem, jednak będzie wymagała prowadzenia działalności gospodarczej przez obu wspólników. Jak to określa kodeks cywilny, przez umowę spółki wspólnicy zobowiązują się dążyć do osiągnięcia wspólnego celu gospodarczego przez działanie w sposób oznaczony, w szczególności przez wniesienie wkładów. Wkład wspólnika może polegać na wniesieniu do spółki własności lub innych praw albo na świadczeniu usług. 

Spółka cywilna ma parę elementów wspólnych ze spółkami handlowymi, ale ma też jednak jedną zasadniczą różnicę – nie ma osobowości prawnej (z wyjątkami dotyczącymi w szczególności podatku VAT i prawa pracy). Czyli wszystko, co spółka nabywa lub traci, de facto nabywają lub tracą w częściach ułamkowych wspólnicy, a konkretniej ich działalności gospodarcze. W odróżnieniu też od wcześniej przedstawionych rozwiązań, odpowiednie przepisy regulują rozpoczęcie działania takiej spółki, jej prowadzenie i jej rozwiązanie. Umowa spółki mogłaby się ograniczać do osób wspólników, ich wspólnego celu gospodarczego oraz sposobu dążenia do jego osiągnięcia, jednak chociażby z uwagi na to, że mamy przepisy kodeksowe, które uregulują „po swojemu” kwestie nieuregulowane w umowie spółki, lepiej zadbać o to, aby umowa spółki była skrojona na miarę. Rejestracja spółki cywilnej (NIP, REGON) i wspólników (CEIDG), a także zgłaszanie zmian są bezpłatne. Spółka cywilna nie jest też podatnikiem podatku dochodowego, ale każdy ze wspólników płaci podatek dochodowy od dochodu osiągniętego ze spółki.

Wraz z umową spółki cywilnej można również podpisać ze wspólnikiem founders agreement, która szczegółowiej określi obowiązki, plany i założenia co do przyszłej spółki handlowej. Spółka cywilna może być przekształcona w spółkę handlową (np. z o.o.) co pozwala też zachować ciągłość działania i historie – ważne w przypadku rozmów z inwestorem.

Dodatkowe informacje: Umowy zlecenia lub o dzieło – co z nimi?

W sytuacji, kiedy wspólnik nieposiadający działalności będzie uprawniony do wynagrodzenia lub innych wypłat, warto to uregulować w umowie wspólników, i rozliczać to na podstawie oddzielnych umów – zwykle zlecenia lub o dzieło. Ma to znaczenie szczególnie w przypadku, gdy druga strona jest studentem – nie komplikuje to kwestii podatkowych i nie generuje dodatkowych kosztów w postaci ZUS, a pozwala zachować legalność biznesu i rozliczeń.

Dodatkowe informacje #2: Kiedy warto założyć spółkę z o.o.?

A kiedy warto jednak założyć spółkę z o.o. ? Zwykle pytany o to przez przedsiębiorców odpowiadam, że nie warto zbyt wcześnie, ale też nie warto zbyt późno. Na pewno warto to rozważyć i zrobić gdy: 

  • Planujemy w bliskiej przyszłości pozyskać inwestora. Niezależnie czy business angel, czy fundusz typu VC. 
  • Prowadzone przedsięwzięcie jest obarczone ryzykiem, a my nie chcemy przenosić tego ryzyka na prywatne majątki. Spółka z o.o. z definicji ogranicza odpowiedzialność wspólników. 
  • Prowadzimy wiele różnych projektów i chcemy wyraźnie rozgraniczać je między sobą i nie przenosić ryzyka pomiędzy nimi. 
  • Wspólnicy wnoszą znaczne zasoby, szczególnie finansowe.
  • Istotnym elementem tego, co spółka będzie tworzyć i na czym zarabiać będzie własność intelektualna i chcemy mieć pełną jasność co do tego, kto jest jej właścicielem. 

Ostatni punkt wchodzi w obszar, który szczególnie często jest problemem młodych przedsiębiorców na wielu etapach. Czasami zaniedbania w kwestii praw autorskich potrafią mścić się po kilku latach w dobrze prosperujących biznesach.